czwartek, 11 września 2008

Impresja letniego wieczoru - relacja



Było…, minęło… i…. powróci jeszcze:)
Tak, zdecydowanie tak!

Spektakl stworzony przez Janusza Andrzejewskiego (na podstawie „Ławeczki” Aleksandra Gelmana) obejrzało blisko 60 osób, chociaż mogło więcej:) - niech żałują Ci, którzy nie byli, oj, niech żałują! Wśród widzów znalazła się nawet śmietanka w postaci wiceburmistrza Wronek z żoną, sam burmistrz niestety nie mógł przybyć:(
Błyskotliwe dialogi, świetne kreacje bohaterów, nastrojowy podkład muzyczny to tylko niektóre walory tego przedstawienia. Przejmująca cisza, wybuchy śmiechu, czy w końcu gromkie brawa, jakie towarzyszyły akcji, powinny być najlepszą oceną sztuki.
Sztuka intrygowała, skłaniała do poszukiwań sensu życia a jednocześnie doskonale bawiła. Niebanalna historia dwojga ludzi opowiedziana została ustami aktorów scen poznańskich: Izabelli Tarasiuk z Teatru Muzycznego oraz Janusza Andrzejewskiego z Teatru Nowego. Ten duet świetnie sprawdza się razem… ze swej miłości do ... siebie i do teatru narodził się nie tylko syn, ale i „Scena z bliska Itja”.

A wszystko zaczęło się tak:
Nawiązałam kontakt z Panią Izą i Panem Januszem, troszkę obawiając się jak mój pomysł teatru „z bliska” przyjmie się we Wronkach. Obawy okazały się zupełnie bezpodstawne:) W tydzień udało nam się wszystko zorganizować, łącznie z dość liczną widownią. Widać Wronczanie złaknieni są sztuki w takim właśnie wydaniu. Ba, nie tylko Oni…, niektórzy pokonali nawet 60km, żeby przyjechać na „Impresję…”.
W trzepotem serca wybrałam się do Małgosi Brzóski, właścicielki kawiarni „Pod Aniołami”, żeby zapytać czy zechciałaby wprowadzić „garść” sztuki w swoje progi. Serce szybciutko mi się uspokoiło - wystarczyło tylko spojrzeć Małgosi w oczy, żeby zobaczyć jak się zapaliła do tego pomysłu.
A później poszło już z górki: Jan Jankowski - dyrektor Wronieckiego Ośrodka Kultury i Pan Leszek Boch z firmy LEVEL bardzo chętnie użyczyli nam swojego sprzętu nagłaśniającego i reflektorów, Małgosia z dziewczynami z kawiarni zadbała o piękny wygląd i odpowiedni nastrój w kawiarni (piękne obrusy na okrągłych stoliczkach, pływające kwiaty, świece, wino…). W takiej oprawie stała na uboczu ławeczka, niby parkowa, na której spotkało się, niby przypadkiem, dwoje ludzi, niby sami, a tak naprawdę z kilkudziesięcioma parami uszu i oczu, które bacznie „podsłuchiwały” i „podpatrywały” co też się dzieje między tym dwojgiem ludzi, jak się kłócą, godzą, ustalają, opowiadają o swoim życiu, kłamią, krzyczą, płaczą, śmieją, rozmyślają, szarpią się… nie, to po prostu trzeba „podejrzeć” samemu.
Będzie ku temu okazja, pewnie w grudniu wystawimy „Impresję letniego wieczoru” ponownie:)
Po spektaklu mieliśmy okazję poznać aktorów bliżej przy wspólnej kolacji i deserze na… noc. Z kawiarni wyszliśmy coś koło północy, tylko dlatego, że rano trzeba było wstać. Chyba wszyscy czuliśmy się tam cudownie…

A co dalej?
Dalszy ciąg sezonu teatralnego przewiduję już w październiku. Niech więc następny spektakl będzie nie tylko radością dla fascynatów słowa mówionego, ale także szansą dla wszystkich, którzy jeszcze nie połknęli bakcyla teatru.
W niedzielny wieczór (godzina 19.00) 5. października 2008 roku zapraszamy na „Audiencję” również w wykonaniu aktorów „Sceny z bliska”.
tekst: Natalia Mruczyk wspierana przez Anię Szarugiewicz
fotografia: Robert Rekiel

Brak komentarzy: